Prezentacje i wystąpienia publiczne – praktyczny i subiektywny poradnik

Wskazówki jak przygotować prezentację. Z moich doświadczeń wystąpień publicznych wybrałam 13 rad, wskazówek, protipów. Subiektywnie i bardzo praktycznie.

Paulina Mazur na TEDx Warsaw Woman

Prezentacje publiczne - każdy ma swój styl.

Z wystąpieniami publicznymi to jest tak, że się szkolimy i uczymy od najlepszych, ale na koniec każdy z nas ma inną metodę. Na przygotowanie, na radzenie sobie ze stresem, na korzystanie z tej wyjątkowej okazji do nauki. Do poznania swoich własnych ograniczeń, ale też i do odkrycia mocnych stron. Każdy ma swój styl prezentacji i wystąpień publicznych;-)

I to jest dobre. Bo wtedy możemy też uczyć się od siebie.

13 wskazówek jak przygotować się do prezentacji i wystąpić na scenie.

1. Przygotuj się. Nie ma dobrych wystąpień bez przygotowania, no może z kilkoma wyjątkami. Ale spontaniczne „wchodzę na scenę i po prostu mówię” to ogromne ryzyko. Znam doskonałych mówców i wiem, że się przygotowują. Ja też.
Niektórych zdań uczę się czasem na pamięć (mimowolnie powtarzając) na wszelki wypadek. Na wypadek, gdyby mnie zamurowało, gdybym się zacięła. Bo to może się zdarzyć każdemu. Więc chodzę i mówię. Spaceruję z psem i opowiadam mu historie, o employer brandingu, marketingu rekrutacyjnym, pokoleniach. Opowiadam na głos, dlatego Deko (mój pies), zna moje wystąpienia najlepiej. Jest już ekspertem ds. employer brandingu.;-)
Chodzę, bo chodząc dobrze się mówi. (to nic nowego, już starożytni filozofowie nauczali spacerując;-). Często wpadam wtedy na nowe wątki, pomysły, przykłady. Samo sobie tłumaczę to co chcę opowiedzieć innym, pozwalając, aby argumenty same wybierały kolejność w jakiej pojawia się w finalnej wersji. Wtedy przydaje się dyktafon.

2. Prezentację robię na koniec. Nauczył mnie tego Kamil Kozieł i Janina Bąk na szkoleniu Prezart (4 Warstwy prezentacji). Slajdy są ważne, ale one mają tylko wspomagać przekaz. Nie służyć do czytania. Więc robimy je na koniec. Ja lubię mieć dużo slajdów. (ilość nie wpływa na jakość prezentacji, czego najlepszym przykładem jest prezentacja Łukasza Chwiszczuka z I love Ads&Analitycs w październiku 2019 – Łukasz miał 183 slajdy na 18 minut! publiczność wybrała jego prezentacje jako najlepszą!). Ale w slajdy, trzeba “umieć”.
Dla mnie slajdy to wsparcie, nadają rytm, dyscyplinują, abym nie odbiegała w boczne wątki.

pies

Zamień stres przed prezentacją na ekscytację.

3. Ja nie powtarzam prezentacji na chwilę przed wyjściem na scenę. Ale Ty możesz. Ja przypominam sobie tylko trudniejsze momenty, przejścia lub pułapki, w które wiem, że mogę wpaść (bo w trakcie prób się np. na nich gubiłam, albo rozgadywałam). Nie chcę mówić prezentacji przed wyjściem na scenę, bo to już niewiele może zmienić. Chwilę przed biorę kilka głębokich wdechów, robię dziwne miny, których nauczyłam się od innych, staję na palcach, bujam się (walking by dancing), wykonuję różne mikroaktywności, które pokazała mi Justyna Jakubczyk i w ogień! Już nie można się cofnąć;-)

4. Przed wejściem na scenę „zajaraj się”!
Ja się jaram. 🔥 Zainspirował mnie do tego Simon Sinek, (link na dole). Według tego co mówi Simon możemy się „zaprogramować” i wmówić naszemu organizmowi, że to nie stres, a ekscytacja. Objawy są takie same, ściskanie w żołądku, mokre dłonie, przyśpieszony puls, etc. (jak czują się prelegenci konferencji I love Marketing przed wyjściem na scenę możesz posłuchać w podcaście tu)

Warto podpatrzyć zawodowych sportowców, graczy rugby lub footbolu amerykańskiego przed meczem. Zobacz jak oni się ekscytują? Bojowe okrzyki, podskoki.

Czy to możliwe, że ja tak często powtarzałam sobie przed wyjściem na scenę, że się jaram, że aż w to uwierzyłam? Ja się naprawdę cieszę, choć dłonie mam mokre i niewiele potem pamiętam 😉

rugby gracze

Publiczność przychodzi bo chce Cię posłuchać.

5. Publiczność nie gryzie. Jeśli przyszli to znaczy, że chcą Ciebie słuchać. (No chyba, że zostali zmuszeni wtedy to zupełnie inna historia). Warto więc założyć ich dobre intencje;-) Publiczności nie można się bać. Nie trzeba się bać. 😉

6. Nie trać ich czasu! Jeśli przyszli to poświęcają Tobie czas, swój czas, a ten jest najdroższy. Więc wykorzystaj go dobrze.
Lubię krótkie wystąpienia, choć prawda jest taka, że one są trudniejsze niż godzinne prelekcje. Bo wymagają dyscypliny. Nie można się rozgadać. I tak, można w 16 minut przekazać dużo konkretnej treści. Skąd to wiem? Przez lata przygotowałam studentów w do wystąpień na konkursach Enactus. A potem sama zrobiłam TEDx (zobaczysz go tu.).

Paulina Mazur na TEDx Warsaw Woman

Przygotuj pytania do publiczności.

8. Zamieniaj rady i przykazania na pytania. To chyba najtrudniejsze dla wszystkich ekspertów działających w dobrej wierze, aby jak najlepiej doradzić słuchaczom. W końcu wychodzimy na scenę, chcemy dać publiczności rozwiązania, powiedzieć co trzeba zrobić.
A Ty, lubisz sam odkrywać rozwiązania i podejmować decyzje, czy wolisz, aby ktoś ze sceny powiedział Ci co masz zrobić?
No właśnie;-), publiczność też lubi odkrywać odpowiedzi i rozwiązania sama, dlatego lubi pytania.

Przykład: Zamiast powiedzieć: „dajmy pracownikom korzystać z socia media w pracy”. Powiedz: „czy danie pracownikom dostępu do social media pomoże nam w komunikacji marki pracodawcy?”

W prezentacji bądź przewodnikiem, nie wydawaj poleceń.

7. Jesteś przewodnikiem (musisz znać drogę i cel). Jako mówca musisz wiedzieć, dokąd zmierzasz? Najlepiej „do brzegu” 😉 Znaj swój cel i prowadź tam publiczność. Docenią, że dotarli do puenty wspólnie z Tobą. (Ale nie zdradzaj zakończenia. Osobiście nie jestem zwolennikiem spojlerowania agendą prezentacji. Podawanie agendy na pierwszym slajdzie ma sens przy całodniowych szkoleniach, ale nie kiedy robimy prezentację, która ma zaciekawić publiczność.).

Nie jesteś kierowcą autobusu;-)

9. Oddychaj, rób pauzy, pozwól sobie i innym na refleksję. Kiedyś myślałam, że to dobrze, że tak szybko mówię, że pędzę galopem, że nie widać, że biorę wdechy. Mogę wtedy więcej szybciej powiedzieć. Ale potem pojechałam na wakacje na Sri Lankę i zobaczyłam tam lokalne autobusy tzw. hell buses, czyli piekielne busy. Pędzące, trąbiące, jakby miały zepsute hamulce, Hell Buses nie zatrzymują się na przystankach, czasem tylko zwalniają i to jest moment, kiedy trzeba podbiec i wskoczyć. Udaje się głównie „lokalesom”, turystom już rzadziej. Turyści zostają, a z nimi zostają złe wspomnienia. Podobnie jest z prezentacją i ekspertem na scenie. On zazwyczaj pędzi, bo dużo ma do przekazania. Lokalesi się załapią, eksperci zrozumieją. Ale turyści mogą nie nadąrzyć.
Odpowiedz sobie na pytanie, czy prezentację robisz dla tych co wszystko już widzą, czy dla tych, którzy dopiero chcą się dowiedzieć? Wozisz lokalesów czy turystów?

Jedyną osobą na sali, skupioną w 100% na wystąpieniu, chłonącą każde słowo, jest sam prelegent.

TATA Bus

10. Opowiadaj swoje historie. Prawdopodobnie z tego artykułu najbardziej utkwi Ci w pamięci autobus ze Sri Lanki i rada, abyś nie był pędzącym kierowcą autobusu;-)
Metafory, porównania, historie wszystkie techniki storytellingu w prezentacji mają zastosowanie. Dobrze znać te metody i po przygotowaniu treści wystąpienia zastanowić się, gdzie i jak możemy wstawić ciekawe porównanie, albo zastosować stopniowanie napięcia, gdzie zostawić publiczność z luką informacyjną, a gdzie zastosować szczegółowy opis.
Praojcem storytellingu jest Paweł Tkaczyk, warto sięgać po jego książki lub po bloga po inspiracje.

11. Pomyliłaś/eś się? To nie jest koniec świata. Ludzie zapomną. Naprawdę. Każdy z nas ma swoje problemy i porażki, które rozpamiętuje. Pomyśl o tym, jak o okazji, do nauczenia się czegoś nowego. O sobie, jak reagujesz. Poświęć chwilę po wystąpieniu na refleksję, jak następnym razem wybrnąć z takiej sytuacji.
W końcu czy nie jest tak, że na błędach uczymy się najwięcej? Może więc nie są takie złe?

12. Ciesz się tą chwilą. Scena nie boli. Czerp radość z tego, że możesz się dzielić. Doceń ten moment. Bycie tu i teraz – sprawdza się na scenie. Skupienie jest obowiązkowe. Bycie sobą też;-)

Łap tą chwilę! Nie będziesz stał/a na scenie wiecznie.

13. „Last but not least”: Jeśli tylko możesz i sam wybierasz treści mów o tym co ważne. Dobrze się mówi o tym w co się wierzy. O tym co jest dla nas bliskie. Dla innych, ale i dla ciebie. O naszych doświadczeniach, o tym o co walczymy.
Ja trafiłam na scenę konferencji marketingowej I love Marketing, bo chciałam zarażać marketingowców pasją do employer brandingu, pokazywać jak łączyć HR z marketingiem. I jak robić to odpowiedzialnie, z korzyścią dla pracodawców i pracowników.

Wzruszające prezentacje też są w porządku. Przykład? TEDx Rafała Szymańskiego (dostępny tu), mowa oskarową Joaquin Phoenix’a lub Olgi Tokarczuk z uroczystości noblowskich, wystąpienia Tomka Manikowskiego (Tomka możecie obejrzeć na I love Marketing lub na konferencji infoshare tu jest zapis.) Wzruszyć publiczność to jest coś;-)

Podsumowując, każda prezentacja jest inna. Ma inne treści, inną publiczność. Inny jest nastrój w sali, inne oczekiwania. Inne można mieć z niej nauczki i inne doświadczenia. Warto mieć z nich też odrobinę radości 😉 Pozwól sobie na radość. 😉

Podoba Ci się ten wpis? Znasz kogoś, komu te wskazówki się mogą przydać? Poleć, udostępnij;-D

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *