TEDx Paulina Mazur: A Ty co widzisz jak patrzysz na inne pokolenia?

Czas czytania: 7 min

Jak stworzyć środowisko pracy przyjazne dla wszystkich pokoleń? Wskazówki dla pracodawców, liderów, menedżerów, ale nie tylko. Zapraszam do obejrzenia mojego TEDx, podczas którego szukam odpowiedzi na to jak możemy się pogodzić.

TEDx: A ty co widzisz jak patrzysz na inne pokolenia?

Tropię podobieństwa pokoleniowe. A w różnicach szukam okazji, szansy na lepsze porozumienie się, na lepszą współpracę, na rozwój dla każdego z nas.

16 minutowe wystąpienie mną TEDx Warsaw Woman, w grudniu 2019 dedykowałam moim rodzicom. Zapraszam do obejrzenia zapisu prezentacji o pokoleniach.

TEDx - transkrypcja wystąpienia

Widziałaś tę nową praktykantkę? Nowa przyszła, młodziutka. To pewnie roszczeniowa będzie, troszeczkę leniwa i tak ciągle tylko w telefony będzie sobie patrzyła, social media, selfi przy biureczku sobie porobi. Ci młodzi tacy są właśnie. Trochę szacunku do pracy nie mają ani do starszych.

Widziałaś tego gościa, starszego? Znowu zwołał zebranie. Pewnie o regulaminie będzie mówił. Oni już tak mają, że musimy się spotykać i omawiać. A przecież można byłoby to online załatwić, ale nie, nowoczesne technologie i starsze pokolenia, to nie jest dobra para. Ci starzy ciągle podcinają nam tylko skrzydła, nie? Tylko czepiają się i pilnują tych swoich stołków, byleby do emerytury.

A Ty, co widzisz, jak patrzysz na inne pokolenia?

Czy wywracasz oczami?Oni się jeszcze muszą tyle nauczyć? Oni jeszcze tacy młodzi, niedojrzali, szacunku nie mają, życie im jeszcze pokaże!

A może wzruszasz ramionami?-Oni chyba nigdy młodzi nie byli i nie wiedzą, na czym życie polega.

Na rynku pracy, mamy w tej chwili cztery pokolenia. Cztery pokolenia do pogodzenia.

Pokolenia “Baby Boomers”– Pokolenie urodzone po wojnie, bardzo pracowite, przywykłe do regulaminu, procedur i hierarchii. Pokolenie, które samo doszło do wszystkiego, ale mówi się o nich, że nie bardzo lubią, jak się im zwraca uwagę.

Pokolenie “X” Transformersi– Nie tylko ustrojowi, ale też ze świata analogowego weszli w cyfrowy. Pokolenie, które właściwie wymyśliło pracę w nadgodzinach i jest określane, jako pracoholicy. Mówi się o nich, że podobno nie bardzo lubią, przyznawać się, że nie mają racji.

Pokolenie “Y” Milenialsi– To ci, co wymyślili “work life balance”, czyli ta równowaga pomiędzy życiem zawodowym, a prywatnym. Oni wymyślili też Facebooka. Mówi się o nich, że leniwi, roszczeniowi i skupieni na sobie, że to takie pokolenie selfie, myślą tylko o swoich potrzebach.

No i pokolenie “Z”– Najmłodsi, dwudziestoparolatkowie, bardziej w onlline niż w offline, dlatego, że urodzili się ze smartphonem w ręku. Podobno ciekawi, ale zupełnie nie da się ich utrzymać w miejscu. Kompletnie nie skupieni, strasznie niezrównoważeni.

A gdyby tak odrzucić te stereotypy? Gdybyśmy tak zrezygnowali z tych definicji, z tych uogólnień dotyczących pokoleń?

Dzisiaj w miejscach pracy jest tak, że 40% młodych pokoleń czuje się niezrozumiana, pogardzana ze względu na wiek.

Pewnie pamiętacie taką sytuację, kiedy Wy, albo ktoś w pracy powiedział- Ta robota taka żmudna, nudna, weźmy studenta, nich zrobi.

W tym samym czasie, pokolenie 55+ też jest marginalizowane, szczególnie na rynku rekrutacji. Jest odsuwane od rynku pracy. Pewnie niejeden, niejedna z Was widziała ogłoszenie rekrutacyjne, gdzie rekrutuje młody, dynamiczny zespół i tak słuchajcie, mamy w miejscach pracy konflikty, bo ścierają się te cztery pokolenia.

70% konfliktów w miejscach pracy jest z powodu różnic pokoleniowych. Nie rozumiemy się, nie doceniamy się i czasami odnosimy się do siebie pogardliwie, przez to, że po prostu jesteśmy z innych pokoleń.

A gdybyśmy tak odrzucili stereotypy, też to patrzenie przez różnice i bardziej popatrzyli na podobieństwa, na to, co nas łączy?

Różnice owszem są fajne np. kiedy wiecie, że dwudziestodwulatek woli oglądać wideo a pięćdziesięcio paro latek woli się spotkać to zróbcie wideo z dwudziestolatkiem i spotkajcie się z pięćdziesięciolatkiem, ale nie patrzcie na młode pokolenia- Oni nie potrafią czytać. Potrafią.

Spójrzmy na siebie przez podobieństwa. Postarajmy się zbudować takie środowisko w pracy, gdzie coś nas łączy, a nie tylko takie, w którym okopujemy się w swoich pokoleniach i wyrzucamy w siebie tymi różnicami i obelgami. To będzie jednak wymagało zmiany. Zmiany w sposobie patrzenia. W sposobie patrzenia na inne pokolenia. Ja ten sposób patrzenia zmieniałam przez piętnaście lat. Łączyłam studentów z pracodawcami. Młodsze pokolenia ze starszymi. Organizowałam wydarzenia, konferencje, projekty, z których dojrzałe osoby wychodziły zachwycone, że młode pokolenia są tak energiczne, że mają tak dużo dobrych pomysłów, a młode pokolenia były uskrzydlone, że w końcu ktoś ich wysłuchał, docenił i zauważył.

Przekonałam w Polsce kilkuset pracodawców, żeby zaufali, zainwestowali w milenialsów. To też nie jest tak, że ja od początku byłam na hura i super optymistyczna w stosunku do młodego pokolenia. Też dawałam się ponieść stereotypom. Jak na przykład wtedy, kiedy uwierzyłam, że młode pokolenia, milenialsi, są leniwi i roszczeniowi, a stało się to raptem, jak ja sama, trzy lata po tym, jak skończyłam studia, wróciłam na uczelnię, żeby prowadzić szkolenie i uczyć studentów, jak mają radzić sobie na rynku pracy i jak mają się prezentować przed pracodawcą.

Student wtedy zwrócił mi uwagę i powiedział, że to jest zupełnie nienormalne, żeby pracować po godzinach i powinno to być karalne, że ktoś proponuje bezpłatne praktyki. Pomyślałam, okej, milenialsi, chyba jednak coś w tym jest, leniwi i rozszczeniowi. Uwierzyłam, ale potem szybko sprawdziłam. Zrobiliśmy badanie motywacji młodych i okazało się, że praktycznie trzy czwarte milenialsów pracuje w weekendy i po godzinach.

Manpower, przepytał milenialsów z całego świata i okazało się, że co piąty z nich, pracuje po ponad  pięćdziesiąt godzin tygodniowo. W Japonii na przykład, jedna trzecia milenialsów, w ogóle nie planuje emerytur, bo będą pracować do końca życia. No dobrze, Japonia daleko, ale spójrzmy na Warszawski Mordor, tam jest Marcin. Marcin to jest student u mojego klienta, który dzwonił do mnie pare dni temu, żebym mu pomogła skończyć projekt. Był piątek 21:30, a Marcin był w pracy. Młode pokolenia są leniwe i roszczeniowe? To są mity, bajki legendy jakieś. Podobnie zresztą z tą pracą za darmo. GUS na przykład podaje, że połowa wolontariuszy w Polsce, to są osoby poniżej 24 roku życia. To są bardzo pracowite pokolenia.

Mówienie, żę milenialsi są leniwi i rozczeniowi, to taki sam mit, jak mówienie, że te starsze pokolenia są zacofane, nie znają się na nowoczesnych technologiach, że się nie chcą uczyć, że się nie chcą rozwijać, że nie znają się na social media. Jedna trzecia Facebookowiczów to są osoby 50+. Nie wiem, czy wiecie, Harvard Business Review podał teraz wyniki, zgodnie z którymi startupy zakładane są teraz i prowadzone przez pięćdziesięcio paro latków, mają większe szanse na wystartowanie, niż te prowadzone przez młode pokolenia. Mitem jest też to, że milenialsi są bezwarunkowo zakochani w social mediach. Według Deloitte’a  62% milenialsów chętnie zrezygnowałby z internetu, bo wie, że bez internetu mogłoby żyć szczęśliwiej. Jak Nask zapytał polskich youtuberów, vlogerów, kilkunastoletnich, czego im brakuje w internecie, to powiedzieli, że dorosłych.

Warto odrzucać mity i stereotypy i te pokoleniowe uogólnienia, szczególnie kiedy one są krzywdzące dla innych pokoleń, ale krzywdzące też dla nas. Bo one są dla nas ograniczające. One ograniczają nasze zdolności poznawania, nasze zdolności dostrzegania, doceniania innych pokoleń i uczenia się od innych pokoleń. Warto się przyglądać innym pokoleniom, troszeczkę bardziej wnikliwie. Ja zaczęłam przyglądać się milenialsom w 2009 roku, kiedy zostałam szefem międzynarodowej organizacji Enacstus w Polsce. Wtedy poznałam, że milenialsi, chcą i lubią pracować a nadgodzinach, w ramach wolontariatu.

W programie realizowali oni projekty, na rzecz lokalnych społeczności. Pomagali oni osobom bezdomnym, bezrobotnym, lokalnym przedsiębiorcom. Robili to wszystko w ramach wolontariatu. Odkryłam wtedy, co tak naprawdę nakręca, co motywuje milenialsów. Poczucie celu, poczucie sensu i sprawczość. Poczucie, że coś co ja robię, może poprawić komuś życie na lepsze, że to ma znaczenie. Jak tak pracowałam z tymi milenialsami, zdałam sobie sprawę, że mamy więcej podobieństw niż różnic.

Czy nie jest tak, że każdy z nas, potrzebuje w życiu celu i sensu? Nie tylko w życiu prywatnym, ale też zawodowym. Nikt z nas nie lubi wykonywać pracy zawodowej, której nie lubi, albo w której nie widzi sensu. To poczucie sensu łączy nas w środowisku pracy, niezależnie od pokolenia. Wszyscy chcemy wiedzieć, po co, dane rzeczy robimy. W miejscu pracy łączy nas też chęć dostrzeżenia i wysłuchania.

Ja z racji swojego doświadczenia zawodowego, często jestem zapraszana przez przedsiębiorców, do prowadzenia prezentacji, ale też takich mediacji, między pracodawcami a młodymi pokoleniami. Bardzo często wtedy słyszę od przedsiębiorców- Oni się nie słuchają. Oni w ogóle nie uznają autorytetów. Nikogo nie szanują, starszych nie szanują.To prawda, bo na szacunek milenialsa, trzeba sobie zasłużyć doświadczeniem, działaniem, budowaniem relacji.

Espinoza i Ukleja w publikacjach i książkach na temat zarządzania milenialsami, podali bardzo prosty przepis na to, jak spowodować, aby dobrze zarządzać młodymi zespołami. Trzeba im zaufać. Obdarzyć ich też, pewną autonomią. No i zobaczcie, czy ktoś z Was chciałby być inaczej traktowany w pracy? Czy chcielibyśmy, aby nasi przełożeni okazali nam brak zaufania albo nas nie wysłuchali? W takich sytuacjach nikt z nas nie czuje się komfortowo i to jest kolejne podobieństwo, to nie jest żadna nowość. Tu milenialsi niczego nowego nie wymyślili. My wszyscy chcemy, być w pracy przez naszego szefa zauważeni i wysłuchani. Kolejny zresztą przykład- docenienie. Śmialiśmy się kiedyś jako pracodawcy, że te like z facebooka, to milenialsi nauczyli się tego z facebooka i teraz wszyscy domagają się docenienia i nagrodzenia za każdą swoją działalność.

A czy to nie jest tak, że wszyscy po trosze jesteśmy milenialsami, bo wszyscy chcemy tego docenienia?

Szczególnie dzisiaj, kiedy na rynku pracy te starsze pokolenia, czują się gorzej, czują się marginalizowane.

Jesteśmy winni i mamy w obowiązku właśnie, te starsze 55+ pokolenia nagradzać. Nie tylko za doświadczenie i za to, co już wniosły, ale za to, czego są w stanie jeszcze nas nauczyć przez kolejne lata. Wszystkim pokoleniom, jesteśmy winni zauważenie. Wszyscy patrząc się na siebie, powinniśmy się doceniać i szanować. Szczególnie w pracy. Można budować środowiska pracy oparte przede wszystkim na tym, co nas łączy. Na tej potrzebie docenienia, szacunku, wysłuchania, na tym poczuciu celu. To jest coś głębokiego, co mamy w sobie wszyscy niezależnie od pokolenia, a potem, możemy zajmować się tymi różnicami i kręcić wideo.

Warto też czasami spojrzeć na inne pokolenia jako na inspirację i docenić ich, na przykład za to, co dla nas fajnego wymyślili, bo to też nie zawsze jest tak, że tylko starsi mają rację. Weźcie np. taki work life balance, czyli ta równowaga pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Wnieśli to na rynek pracy milenialsi, głośno krzycząc, że oni chcą tej równowagi. Pracodawcy na początku się stroszyli a teraz? Teraz wszystkie pokolenia jak są pytane w badaniach o motywację, to mówią, że chcą równowagi między życiem prywatnym i zawodowym, bo chcą mieć życie prywatne. Wszyscy jesteśmy zapracowani, przebodźcowani niezależnie od pokolenia. Wszystkim nam, należy sie ta równowaga.I za to milenialsom, moglibyśmy podziękować, bo to oni tak naprawdę, na rynku pracy o tym najgłośniej krzyczeli. Podobnie jak krzyczą cały czas o elastyczny czas pracy i o pracę zdalną, która na ostatnich badaniach “Pracuja” wychodzi jako ważna też dla pokolenia “X” Baby Bomersów  . Też chcą tego elastycznego czasu pracy. Okazuje się, że wszyscy chcemy szczęścia.

Mój dziadek mawiał- Praca nie jest do zabawy, praca jest do roboty. A teraz okazuje się, że w pracy, też się można dobrze bawić, że w pracy też można być szczęśliwym i szczęśliwie dla nas pracodawcy, też zaczynają to zauważać dlatego, że szczęśliwi pracownicy są bardziej kreatywni i bardziej produktywni. W miejscu pracy też  idziemy w takim kierunku, żeby tworzyć takie stanowisko, w którym wszyscy szanowali i w którym wszyscy będziemy się dobrze czuli. Dobrze ze sobą pracowali.

Ja trochę już przestałam wywracać oczami na inne pokolenia i wzruszać ramionami. Patrzę na inne pokolenia z ciekawością i wnikliwością, dlatego, że wiele się od siebie możemy nauczyć i wiele dostrzegam też podobieństw. Jak patrzę na pokolenia Baby Boomers, to widzę przede wszystkim pracowitość. Pokolenie, które samo doszło do wszystkiego. Widzę tatę, który mnie nauczył punktualności i mamę, która powtarzała, że w pracy najważniejsi są ludzie. Zawsze ludzie.

Jak patrzę na pokolenia “X”, na transformersów, na przyjaciół, współpracowników i na klientów, to widzę pokolenie zorientowane na cel. Walczące o bliskie związki, o zaangażowanie, o wartości również w miejscu pracy. Jak patrzę na pokolenie “Y” na milenialsów, to widzę przede wszystkim odwagę w zmienianiu świata, z tym, że jeżeli chcę coś zmienić, to zależy to już tylko ode mnie. A kiedy patrzę na pokolenie “Z”, to widzę tę niecierpliwość i cieszę się na nią, bo uczę się też od nich, tej ciekawości. Tej ciekawości na nowości, co przyniosą, kolejne nowe pokolenia.

Ja sama, jakim jestem pokoleniem? Takim zmieszanym. Mieszańcem pokoleniowym. Z każdego pokolenia wzięłam, to, co było mi najlepszego, bo mnie moje życie, moje doświadczenia, ukształtowały właśnie pokolenia. Te, które są tu dzisiaj ze mną i których już nie ma.

 A Ty, co widzisz, jak patrzysz na inne pokolenia?

Podziel się: